poniedziałek, 8 października 2012

Dzisiaj.

Tak szybko płynie czas.

Jeszcze niedawno byłem małym chłopcem, który biegał po lesie i wyobrażał sobie, że jest żołnierzem jednostek specjalnych. Las to były dzikie i nieodkryte lądy, ścieżka za domem to droga prowadząca w nieznane a nocą pod dom podchodziły tajemnicze istoty. Ja byłem tym, który pomagał zagubionym wędrowcom. Wtedy wszystko było takie proste. Wystarczyło tylko chcieć. 

Wtedy wydawało się, że mogę być kim chcę i mogę być tam gdzie chcę. 
Marzyłem o podróżach, o odkryciach, marzyłem o sławie. Chciałem być bohaterem. Chciałem być kimś innym niż wszyscy wokół, chciałem się wyróżniać. 
I byłem przekonany, że tak będzie. Że nic nie stanie temu na drodze.
I mogę już powtórzyć: "Gdy byłem mały wierzyłem, że zmienię cały świat, gdy podrosłem chciałem zmienić tylko swoje otoczenie. Teraz gdy jestem dorosły wiem, że wystarczy jeśli uda mi się zmienić samego siebie"
Nie taki świat widziałem oczami małego dziecka. Wszystko się zmienia.

niedziela, 7 października 2012

Jesień

Życie.
Ile w nim piękna, światła i radości.
Wystarczy rozejrzeć się. Wystarczy tylko zatrzymać się.
Wcale nie potrzebujemy nowych mebli.
Wcale nie potrzebujemy nowego laptopa czy telewizora.


Nie potrzebuję tableta.
Potrzebuję zwolnić, potrzebuję podnieść głowę do góry i tak jak mówił Mały Książę potrzebuję "wolno pójść w stronę strumienia"
I pozostać przy nim przez kilka chwil.

Teraz jest jesień - wszystko zwalnia, przygotowuje się do snu. Purpurowe, żółte i brunatne liście wiszą na drzewach. Cieszą oczy. Przyroda jest taka dostojna, dumna jakby chciała powiedzieć - "Już mija rok. Zauważyłeś to. Za chwilę wszystko się skończy"

Jest pięknie. Cicho. Radośnie. 
Zbieramy owoce, robimy zapasy na zimę. Patrzymy głębiej w oczy bliskich.

To co najważniejsze jest niewymierne. Nie zmierzę tego. Nie pokażę. Nie udowodnię. Ale wiem, że nie zmarnowałem tego roku. 
I kiedyś przyjdzie czas zbierania plonów. 
Nie wymieniłem samochodu. Nadal nie mam telewizora ale blask oczu najbliższych jest moją największą nagrodą.

piątek, 5 października 2012

Jak osądzi nas Bóg ?

Czy spojrzy na naszą słabość, na to, że nam zależało ale nie umieliśmy, czy tak jak inni będzie oczekiwał zwłaszcza rezultatów i osiągnięć ?
Czy każdą dobrą myśl wykorzysta na naszą korzyść i na usprawiedliwienie czy raczej będzie surowy i rzeczowy ?
Czy oceni również nasze chęci, naszą wolę i serce ?
Czy stanie obok nas jako obrońca czy raczej jako aptekarz warzący nasze czyny ?

Skoro jest Miłością, Pokojem i Prawdą to na niczym tak bardzo Mu nie zależy jak na naszym szczęściu.

Jestem pewien, że wykorzysta każdą naszą najmniejszą myśl, odruch serca by nas usprawiedliwić. 
Chce tam w wieczności dać nam radość i pozwolić być ze sobą.
On będzie naszym Wsparciem, naszą mocą i siłą. 
On nawet tych, których na ziemi pokonała słabość doceni i umocni.
Przecież jest Sprawiedliwością i wie jak ciężko jest właściwie wybierać, jak bardzo jako ludzie jesteśmy zagubieni. 

Nie musimy być idealni, skoro mamy słabe ciała. Musimy być tylko z Nim a on sam reszty dokona.

Żyć w Prawdzie - tego od nas oczekuje.

środa, 3 października 2012

Stać się jak dziecko

Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy po usłyszeniu "masz stać się jak dziecko" to pytanie 
co to znaczy ?
Stać się jak dziecko czyli kim się stać?
Być naiwnym, prostym, łatwowiernym ?
Przecież to głupie, niedorzeczne.
Trzeba to rozumieć inaczej - stać się jak dziecko to - zaufać,  uwierzyć w kogoś kto nigdy się nie myli i trwać. Stać się jak dziecko to nieustannie odkrywać świat i zachwycać się nim, to żyć bez lęku, to być w drodze, znając swoje ograniczenia. 
Trzeba wyzbywać się strachu i zaufać Najlepszemu Ojcu.

niedziela, 2 września 2012

Syn Marnotrawny

Syn Marnotrawny. Jego odejście z domu i pozwolenie Ojca. 
Dlaczego Ojciec pozwolił mu odejść, przecież wiedział, że Syn może nigdy nie wrócić, że nigdy go nie zobaczy? Tak mogło się skończyć. Dlaczego dał mu połowę majątku? Gdyby nie dał, zostałby w domu, nie wydał pieniędzy i wszystko byłoby dobrze. Normalnie.
Przecież Ojciec nic nie musiał, nikt do niczego nie mógłby go zmusić.
On Syna traktował poważnie, ufał mu, słuchał go i miał o nim jak najlepsze mniemanie. Wierzył, że w porę się opamięta, zmieni, że zrozumie. On bardziej cenił Syna niż on sam siebie rozumiał.
Tak samo jest z Bogiem. On dał nam wolną wolę i zaufał do końca. On nas ceni tak bardzo i tak bardzo szanuje, że nie cofa swojego słowa i pozwala nam nawet odejść. To jest cena prawdziwej miłości.

niedziela, 10 czerwca 2012

"Wiem, że nie wiem"

"Wiem, że nie wiem"

Tak bardzo mocno dotarło to do mnie dzisiaj. NIE WIEM !! Ale nie mogę powiedzieć "NIC". Bo wiem, że jestem, że czuję i żyję.
Bardzo często nie wiem jak postępować i co wybrać. To może źle, że mamy wolną wolę bo bez niej byłoby łatwiej, po prostu wszystko byłoby oczywiste i jasne.
Ciągle błądzę, jak wędrowiec we mgle. Ciągle szukam właściwego kierunku. Mówię, że wiem ale to tylko hasło. 
Bo właściwie to nie wiem, udaję, poprawiając sobie nastrój. Chcę wiedzieć. Mówię.
Idąc w nieznane wystarczy skręcić tylko kilka centymetrów mocniej, za wcześnie lub za późno by nigdy nie dojść do celu, by minąć cel daleko. A w życiu? jak wybierać właściwie?
Życie to coś o wiele trudniejszego a my tak naprawdę nigdy nie mamy pewności. Tak mało wiemy, by móc powiedzieć - Tak wiem.
Więc jak mamy odnaleźć swój cel, jak do niego dojść.
Sam nie dam rady.  Ale nie jestem sam..

sobota, 9 czerwca 2012

Nasze życie


Jesteśmy. 
Choć chyba nigdy tak do końca nie uda nam się pojąc - po co i dla kogo. Dla siebie czy dla innych. Tak po prostu czy dla jakiegoś celu. Dwa wyrazy - po co ?
Czy jesteśmy samotni czy raczej stanowimy jedność w mnogości, gdzie nawzajem uzupełniamy się i dopełniamy.
Czy wierząc w Niebo boimy się jeszcze bardziej czy raczej uśmiechamy się mimowolnie.
Sami dla siebie jesteśmy zagadką a musimy jeszcze rozwikłać łamigłówki które nas otaczają - ludzi i świat.
Musimy wpasować się w ten system i żyć w nim, bo nie ma odwrotu, możemy iść tylko do przodu.
Wszystko płynie i nie może się cofnąć.